niedziela, 22 kwietnia 2012

rozdział 10


     Jest bardzo wcześnie, a ja nie mogę spać. Usłyszałam pukanie do drzwi, dziwne kto mógł do mnie przyjść tej porze? Do pokoju weszła Rebecca z groźną miną. No to teraz mam przerąbane.
 - wczoraj miałaś być o 15, a wróciłaś o której? – spytała srogo
 - o 17 – odpowiedziałam z lekkim strachem
 - no własnie. Niestety nie obejdzie się bez kary – powiedziała – no więc żadnych wyjść z domu dziecka przez tydzień – dodała
 - o nie… proszę panią, ale nie może obyć się bez tej kary? – poprosiłam
 - nie, za nieposłuszeństwo są kary – powiedziała
 - a czy może mnie ktoś odwiedzać? – spytałam z nadzieją, nie wiem dlaczego od razy pomyślałam O One Direction.
 - tak, ale te spotkania nie mogą trwać zbyt długo – odpowiedziała
 - dobrze – Rebecca udała się w kierunku drzwi – a i bardzo przepraszam za to, ze spóźniłam się wczoraj – powiedziałam, a Rebecca po raz pierwszy od swojej wizyty uśmiechnęła się do mnie. Uff… przynajmniej już się nie gniewa i ta zwariowana piątka będzie mogła mnie odwiedzić…!

                                                *oczami Nialla*
   - Człowieku co ci odpierdziela? – spytałem Zayna, który z prędkością światła wbiegł do mojego pokoju i kładąc się obok mnie na łóżku. Nie zwracając na mnie uwagi, ściągnął ze mnie kołdrę i zakrył się nią cały. – Obudziłeś mnie! – krzyknąłem i spróbowałem zabrać moją własność.
 - Zostaw mnie – powiedział. Co mu kurwa chodziło po głowie?
 – o co ci chodzi? – spytałem, a Zayn w końcu wystawił głowę z pod pierzyny. Na jego policzku było widać czerwony ślad ręki, kobiecej dłoni. Jakaś laska nieźle go załatwiła. – kto ci to zrobił? – Zayn miał zniesmaczoną minę.
 - to jakaś baba – wyznał
 - jaka baba? – nie wiedziałem o co come on
 - no ktoś zapukał do drzwi, a ja otworzyłem. Stała tam jakaś laska, zaczęła na mnie wrzeszczeć i dała mi z liścia – powiedział
 - co ty pierdolisz? -  nie mogłem uwierzyć w jego historię – No dobra, ale dlaczego wwaliłeś się pod moją kołdrę? – spytałem nie rozumiejąc jego zachowania.
 - po pierwsze chciałem się ukryć przed Liamem, a po drugie ta baba mówiła, że cię zna. Dlatego tu jestem. – popatrzył na mnie wyczekująco
 - że co? – byłem zdezorientowany – jak ona wyglądała? – spytałem
 - no wysoka, szczupła, czarne włosy do pasa i zielone oczy. W sumie to ładna była. – przyznał
 - Charlotte – szepnąłem. Co ona tu robiła? Ostatni raz widziałem ją chyba z pół roku temu. Czyżby nagle przypomniała sobie o swoim byłym? Tak , tak to moja eks, ostatnio do mnie dzwoniła, lecz odrzucałem połączenia. Nie mam ochoty na nią patrzeć.
 - to jednak ją znasz? – spytał Zayn, przeszywając mnie wzrokiem
 - tak to moja była – przyznałem
 - co ? – mulat nie mógł w to uwierzyć – skoro to twoja eks to po co tu przyszła?
 - pewnie uznała, że popełniła błąd zrywając ze mną – zwierzyłem się kumplowi
 - A dlaczego z tobą zerwała? – wypytywał, co on książke pisze czy co?!
 - pamiętasz jak poł roku temu poszliśmy na piknik do parku we dwóch, bo reszta stwierdziła, że pojadą odwiedzić rodzinę? – Zayn w odpowiedzi pokiwał głową – No wtedy wyglądaliśmy trochę jak geje, przewalając się na siebie i wygłupiając się.
 - no pamiętam, dla jaj udawaliśmy parę – zaśmiał się wspominając piękne czasy
 - no więc wtedy zobaczyła nas Charlotte i później zrobiła mi straszną awanturę. Powiedziała, że nie ma zamiaru chodzić z gejem. A i jeszcze życzyła nam szczęścia w związku. – przypomniałem sobie
 - więc dlatego dostałem z liścia – stwierdził, zaczęliśmy się śmiać
 - Pewnie tak – poparłem
 - No to mój chłopaku- zaczął Zayn chichocząc – jakie masz na dzisiaj plany? – spytał i przytulił mnie dla jaj
 - pewnie spotkam się z Rose – zastanowiłem się
 - uuuu… Niall jestem zazdrosny! Jak możesz mnie zdradzać?! – udawał fochniętego
 - przepraszam cię kotku – krzyknąłem i padłem przed nim na kolana – a tak na marginesie ja i Rose nie jesteśmy parą – dodałem poważnie
 -  yyy… - w drzwiach stał Liam – co wy odwalacie z samego rana? – spytał
 - A nic, nic – powiedzieliśmy zgodnie, a ja wstałem z klęczek
 - dobra nie wtrącam się – stwierdził i zwrócił się do mulata – Zayn?
 - tak ? – laluś unikał jego morderczego spojrzenia
 - czy może wiesz kto w nocy podrzucił do mojego łóżka łyżki jak spałem? – spytał z grobową miną
 - to nie ja! – krzyknął mulat próbując się gdzieś ukryć – Niall proszę pomóż! – szepnął
 - wiesz jak się przestraszyłem ?! – tatuś zaczął gonić Zayna
 - niall kotku pomóż – błagał mnie laluś. No coż przecież PODOBNO byłem z nim w związku, więc zasłoniłem go własnym ciałem.
 - zostaw Zayna w spokoju – powiedziałem
 - nie! – tatuś był wkurzony, próbował dorwać mulata
 - co się tu dzieje? – do pokoju wszedł zaspany Hazza z Louisem
 - Zayn podrzucił mi do łóżka łyżki w nocy! – poskarżysię Liam
 - No zayn brawo! – nasza czwórka przybiła sobie piątki
 - z kim ja mieszkam – Liam pokręcił głową i jebnął focha. Wyszedł z pokoju i skierował się na taras. Chyba dał już sobie spokój z mulatem.
 - Tatusiu nie obrażaj się ! – poszli za nim chłopcy, w końcu zostałem sam. W tym domu nawet chwili spokoju nie ma. Ciągle coś się dzieje, mam tego dosyć. Położyłem się z powrotem i zacząłem myśleć. Uwaga! Uwaga! Niall Horan myśli! Co chciała Charlotte? Może da sobie spokój? Oby tak, bo nie chcę mieć przez nia problemów. Rose. Jak ja bym chciał być dla niej kimś więcej, niż tylko kumplem. No cóż skoro ona mówi, że potrzebuje czasu, to ja muszę to zaakceptować. Mam nadzieję, że wszystko się jakos ułoży…

-----------------------------------------------------------------
akcja dopiero się rozkręca;p
PROSZĘ O KOMENTARZE!!!
ZAPRASZAM NA SWOJEGO DRUGIEGO BLOGA: 
http://cambioczylizmaina1.blogspot.com/

3 komentarze:

  1. Uwielbiam Twojego bloga. Poproszę następny rozdział : )

    OdpowiedzUsuń
  2. No ekstraa !<33
    Oby Rose była z Niallem ! :******

    OdpowiedzUsuń

Każdy nowy wpis doprowadza mnie do ekstazy radości, a jego brak do łez, dlatego tonę w oceanie smutku